Opinie klientów o preparacie Alveo cd.


LIST KLIENTA

Stosuję Alveo od 3 miesięcy. Zauważyłam stabilizację wysokości ciśnienia tętniczego, przedtem często występowały jego "skoki". Znacznie zmniejszyły się zmiany skórne na łokciach i kolanach.

Grażyna Mołodyńska - Trzebinia


LIST KLIENTA

Wszystko zaczęło się w czerwcu 2004. Mój brat, wiedząc o moich problemach zdrowotnych, przyjechał z Alveo aż z Berlina. Wiedział również, że mam pozytywny stosunek do leczenia naturalnymi metodami. Korzystałam już wcześniej z różnych ziół i preparatów. Przez dłuższy czas przebywałam pod opieką irydologa, ale zmarł i zostałam sama ze swoimi problemami zdrowotnymi. Leczenie, które przeszłam, a opierało sie głównie na HORMONACH, spowodowało rozstrój mojego organizmu. Przeszłam kilka operacji ale i to nie poprawiło mojego zdrowia, dlatego zaczęłam szukać na własną rekę ratunku dla siebie. I to właśnie spowodowało Alveo. Po trzech tygodniach przeszłam oczyszczenie nerek, potem skóry, układu hormonalnego, wątroby i trzustki. Nie wyczuwam torbieli w piersi, praca hormonalna przebiega we właściwy sposób. Lekarz prowadzący powiedział, gdy dowiedział się że biorę Alveo, że to mi wystarczy. Nie przepisał mi żadnego juz "specyfiku", już mogę spać spokojnie. Nic mi nie dolega. Również moja rodzina odczuwa pozytywny wpływ Alveo - zdrowie wraca do nas pełną parą.


LIST KLIENTA

U mnie przygoda z Alveo zaczeła się w sierpniu 2000 r. Z powodu charakteru mojej pracy (miałem kontakt z artykułami chemicznymi: farby, lakiery, inne chemikalia), zachorowałem na silne zapalenie węzłów chłonnych. Objawy: silnie spuchnięta szyja, "czerwone" pręgi pod uszami, obrzęki nóg, szczypanie oczu, ogólne zmęczenie. Wystąpiło u mnie osłabienie organizmu: uczucie stanu "zapalenia" z jednoczesnym obniżeniem temperatury ciała (temp. ok.35 stopni C) przez cały czas choroby, świadczące o stanie zapalnym, ale organizm nie był w stanie się bronić. (Naturalny objaw w tym przypadku to gorączka - jako obrona organizmu (która nie występowała). Dodatkowo - jakby to nie było mało przyplątała się salmonella. (Nie życzę nikomu). Lekarze stwierdzili zapalenie i zły stan wątroby, trzustki i woreczka żółciowego.Tak więc gorzej już być nie mogło. Alveo zacząłem pić w dawce 1 miarka dziennie no czczo. Po trzech tygodniach używania wystąpiła u mnie silna gorączka, oraz obfity katar. Świadczyło to o jednym: organizm dzięki Alveo zaczął się bronić. Po raz pierwszy od dłuższego czasu przyjąłem gorączkę jako coś zbawiennego. Powoli zaczeły znikać dolegliwości: obrzęki, zmęczenie, wzrosła energia (panowie co na to wasze drugie połowy). Zdrowie wróciło do normy. Alveo używam cały czas i wierzę że uratowało mi życie. DOSŁOWNIE.!!! Lekarz specjalista całkiem niedawno nie wykrył w organizmie metali ciężkich, które były wynikiem mojej opisanej choroby.Jeżeli wyżej opisana historia przekona kogoś do podjęcia picia Alveo, to dobrze - bo naprawdę warto. Życzę wszystkim dużo zdrowia.

Rafał Resinski


LIST KLIENTA

Nie wiem czy nie jestm przypadkiem rekordzistą świata jeśli chodzi o działanie Alveo. Wszystko zaczęlo się od tego, że ponad dwa lata temu zacząłem odczuwać pewien dyskomfort w prawym podżebrzu. Tak jakbym "nosił" tam małą piłeczkę od ping - ponga. Zrobiłem badania. Wyglądało na to wszystko jest oki. Krew, USG, itd. - żadnych odchyleń od normy. Skoro tak to przeszedłem nad sprawą "piłeczki" do porządku dziennego. Potem były mniejsze lub wieksze bóle w tym miejscu, potem bóle żołądka i dolegliwości ze strony dwunastnicy. Kolejne badania - podejrzenie wrzodów żołądka i dwunastnicy oraz "podejrzane elementy" w jelicie grubym. Nie będę się rozpisywał jeśli chodzi o kolejne etapy, ważne że jakieś 3 miesiące temu miałem problem żeby zasnąć ("jak tu się kurcze ułożyc żeby nie bolało") i żadnego problemu z budzeniem się (ból, ktory mnie budził pewnie i umarlego postawił by na proste nogi). W ciągu dnia to samo. Ataki bółu przyprawiające o mdłosci. Jednym słowem nic przyjemnego. Nie skutkowały żadne leki. Cigle było tylko gorzej i gorzej. Znajomy lekarz wrzucił propozycje: "no bracie czas najwyższy położyc sie do szpitala i pewnie pod skalpel".
Traf chciał, że na maszych szkoleniach regularnie zjawiał się Arek Smigielski (i oczywiście na każdym szkoleniu co najmniej kilku jego uczestników zaczynało pic Alveo ). Kiedyś w trakcie przerwy wpadła mi w ręce ulotka. Poczytałem i rzuciłem w kąt. Arek czasami coś wspominał mi na temat Alveo ale robił to tak subtelnie, że wręcz niedosrzegalnie. W końcu byłem już w takim stanie, że gdyby ktoś mi powiedział, ze jeśli połknę garść kamieni to mi pomoże, to bym to zrobił. Przyszedł więc czas na Alveo.

Pierwszego wieczora - piewszy kielich. Od następneo dnia codziennie po dwa razy. Nie spodziewałem się szybkich rezultatów. Myślałem: 'jakoś przetrzymam ten miesiąc lub dwa, jeśli nie pomoże to kładę sie do szpitala".

Trzeciego dnia rano obudziłem się kilka godzin późniejniż zwykle. Otworzyłem oczy lekko zdezorientowany. Nic mnie nie boli! Pierwsza myśl: o kur... umarłem! Rozglądam się dookoła, widze znajomy pokój. Aha, znaczy się żyje. Macam sie po brzuchu, dalej nic nie boli. Wstaję ... i drę się na cały głos: "Aaaaankaa! Coś jest nie tak. Nic mnie nie boli!".

Cały dzionek chodziłem czujnie oczekując tradycyjnych ataków i ...nic. I tak jest do dzisiaj. Wszelkie bóle minęły, piłeczka gdzieś zniknęła, żadnych dolegliwości ze strony żołądka i dwunastnicy. Znajomy lekarz wyrwał sobie z głowy resztki włosów usiłując wytłumaczyć to, co się stało, wszystkim tylko nie działaniem Alveo.


Listy klientów zaczerpnięte ze stron: www.sztuczneserce.pl, www.akuna.pl i innych.